środa, 28 czerwca 2017

Prolog

International Organization for Sportsmen (IOS) – organizacja utworzona 15 grudnia 1972 przez Roberta Sattori’ ego, Władysława Kolakowskiego, Aleksandara Simirokova, Davida Lee, Marcusa Garcia i Melanie McFayer, po „Masakrze w Monachium”. Jej celem jest nadrzędnym jest zapewnienie bezpieczeństwa,  a także równych warunków do rozwoju i pomoc sportowcom na całym świecie. Na początku obejmowała swoją działalnością tylko siatkówkę. Obecnie pod swoją opieką ma wszystkie grupowe sporty olimpijski.

IOS posiada największą na świecie bazę danych, dotyczącą sportowców, trenerów. Olbrzymie archiwum mieści się w podziemiach głównej szuedziby i zajmuje cztery kondygnacje w głąb ziemi. Obecnie jednak wszystkie akta dostępne są na specjalnym serwisie IOS.

Jednym z podstawowych działań podjętych przez IOS w celu zapewnienia bezpieczeństwa sportowcom jest przydzielenie każdej drużynie „opiekuna”, specjalnie wyszkolonego człowieka, który cały czas monitoruje działania grupy, pomaga rozwiązywać problemy, ma „oczy dookoła głowy”.

Fragment artykułu z serwisu www.wikipedia.pl

***

14 sierpień 2017, Kraków, Polska, godz. 1.15 czasu lokalnego

W hotelu panowała zupełna cisza. Światło z starych lamp słabo oświetlało wąski korytarz. Wysoki mężczyzna szedł powoli po wysłużonej wykładzinie. Stephane Antiga wystukiwał coś nerwowo na ekranie telefonu. Na jego szyi pobłyskiwał łańcuszek z obrączką i maleńkim, złotym kluczykiem. Oczy miał podkrążone. Garbił się.
Ale kąciki ust unosiły się nieznacznie za każdym razem, gdy dostawał kolejną wiadomość.
Przebiegły cień podążał za nim. Mężczyzna go nie widział. Był spokojny. Nie wyczuwał zagrożenia.
Zmęczony, otępiały, interesowała go tylko komórka.
Stracił czujność.
To go zgubiło.
Wszystko działo się bardzo szybko. Zapach wody kolońskiej. Rozbłysk czerwonego światła. Tępy ból w skroni. Szarpnięcie za szyję.
A potem zapadła ciemność.

14 sierpień 2017, Moskwa, Rosja, godz. 4.26 czasu lokalnego

Stary, przedwojenny zegar cicho tykał w korytarzu. W salonie unosił się zapach wódki. Pięciu mężczyzn w średnim wieku spało snem pijackim. Trzech głośno pochrapywało. Jeden tulił się do lampy. Władimir Alekno jak każdy Rosjanin nie stronił od alkoholu, a tego wieczoru mieli dobry powód, by poświętować. Jego bliski przyjaciel właśnie został dziadkiem, trzeba było więc opić przyszłość młodego Denisa Tarlova.
I to opić porządnie.
O czwartej nad ranem kontaktowość byłego trenera Sbornej była prawie zerowa. Tępo bawił się złotym wisiorkiem w kształcie klucza, leżąc na podłodze i mrucząc do siebie wywody filozoficzne typowego alkoholika. Był bliski dołączenia do swoich kumpli.
Zemdliło go, gdy nagle poczuł zapach drogiej wody kolońskiej. Przed oczami rozbłysło mu czerwone światło. W skroni poczuł tępy ból. Coś szarpnęło go za szyję.
Gdy zapadła ciemność, wszystko zrzucił na upojenie alkoholowe.

14 sierpień 2017, Jinhua, prowincja Zheijang, Chiny, godz. 7.32 czasu lokalnego

Spokojnie podniosła filiżankę z herbatą. Czapka z daszkiem nieznacznie zsunęła się jej na oczy. Nadal jednak uważnie skanowała wzrokiem cały plac. Jenny Lang Ping nigdy nie traciła koncentracji, nigdy się nie rozluźniała. Widziała wszystko i wszędzie.
Poczuła zapach wody kolońskiej. Dostrzegła cień. Nie odwróciła się. Powoli uniosła dłoń. Założyła za ucho zabłąkany kosmyk włosów. Musnęła kolczyk w kształcie złotego kluczyka. Wyjęła z starannie upiętego kucyka jedną spinkę. Matowa, ostra końcówka nie błysnęła w słońcu.
Obróciła strzałkę w dłoń. Celowała dokładnie trzy sekundy. Rzuciła. Ostrze wbiło się w drewniany słup pięć metrów dalej.
Nie trafiła.
Nie zamierzała.
To było ostrzeżenie.
Cień zniknął.

14 sierpień 2017, Kraków, Polska, godz. 3.17 czas lokalny

Ferdinando de Giorgi miał sen tak twardy, że żaden pożar, trzęsienie ziemi, ani koncert Disco Polo nie byłby wstanie go obudzić. Nic więc dziwnego, że nie obudził go nieznaczny powiew wiatru w pokoju, zapach wody kolońskiej, rozbłysk czerwonego światła.
On nadal spał.
Choć już w innej rzeczywistości.


***
ŚCIŚLE TAJNE!
NIE KOPIOWAĆ! NIE WYNOSIĆ! NIE ROZPOWRZECHNIAĆ!
Data: 14.08.2017
Etap misji: I
Statut misji: Ukończona w 75%
Uwagi: 1 obiekt zdemaskowany; wymagane wycofanie taktyczne; 3 obiekty zabezpieczone

Zagrożenie: Brak zagrożenia ze strony wroga. 



Zaczynają się wakacje, więc ja ruszam z nowym blogiem. Na początku tytuł miał być inny, ale kobieta zmienną jest prawda? 
Wracamy do koncepcji z "Trudnego przypadku...". Akcja, sensacja, tajemnica. 
I trochę magii. 
Mam nadzieję, że to opowiadanie będzie się cieszyło równie dużą popularnością, co inne. Jak wam się na razie podoba pomysł? 
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. 
Zapraszam też na pozostałe moje blogi, a także o zostawianie linków do waszych w odpowiedniej zakładce. 
Pozdrawiam 
Violin

2 komentarze:

  1. Jestem mega szczęśliwa, że założyłaś kolejny blog i zaczynasz kolejną siatkarską historię. <3
    To opowiadanie zaciekawiło mnie już wtedy, gdy wspominałaś o nim na blogu "Szalona Violin".
    Prolog jest naprawdę genialny i czuję, że ta historia będzie tak świetna i wspaniała jak "Siatkówka? To trudny przypadek".
    Uwielbiam Twoje słodkie i urocze historie, takie jak "Amelka" i "I że cię nie opuszczę". Przekonałaś mnie do miłosnych opowiadań i wręcz zakochałam się w "Enigmie uczuć" i "Without you".
    Ale od samego początku opowiadanie "Siatkówka? To trudny przypadek" skradło moje serce i, jak niejednokrotnie powtarzałam, stało się moim ulubionym siatkarskim opowiadaniem. Kocham akcję, zagadkowe wydarzenia, tajemnicę i to napięcie, które zaczyna się już w prologu i trwa aż po ostatnie zdanie epilogu. Coś czuję, a wręcz jestem przekonana, że to opowiadanie będzie tak bardzo genialne jak "Siatkówka? To trudny przypadek".
    Prolog jest naprawdę świetnie napisany i widać, że nie ma tam nic przypadkowego, i każde zdanie jest przemyślane. Już nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów.
    Czuję, że moje nudne wakacje z Twoim opowiadaniem nie będą aż takie nudne! ;)
    Serdecznie Cię pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się niezwykle. Zostaję!

    OdpowiedzUsuń